„Yūgen (幽玄)” - nowy projekt Wojtka Mazolewskiego, który po wielu latach sięgnął do pierwszego instrumentu z którym zaprzyjaźnił się mając zaledwie kilka lat – gitary. Zupełnie nieoczekiwanie powrót do tego instrumentu zapoczątkował nową muzyczną podróż do której dziś Was zapraszamy. Siłą „Yūgen (幽玄)” jest autentyczność i siła prawdy bijąca z dźwięków i słów.
„Pewnej nocy po nagraniach w studio usiedliśmy z Asią u mnie w domu i tekst manifestu sam ułożył się do muzyki. To była spontaniczna chwila. Ta właściwa.” Singlem promującym płytę jest utwór „Wszystko zmieni się” Kilka słów o albumie od Łukasza Kamińskiego: Kiedy zaraz na samym początku płyty, w piosence „Manifest” Wojtek Mazolewski oznajmia, że „wszyscy będą szczęśliwi”, to nie sposób mu nie wierzyć. Nawet jeśli cała kompozycja brzmi jak niemożliwa fantazja, naiwny poryw serca, jak odległa utopia. Tłem do słów „Manifestu” jest melancholijna, niesłychanie ilustracyjna muzyka, balladowa w tempie, słodko-gorzka w brzmieniu, przesiąknięta zwiewnym duchem pustynnego bluesa. Kolejna kompozycja, czyli tytułowa „Yugen” też jest w kontrze do rozpędzonej, hałaśliwej, rozgorączkowanej rzeczywistości, która wdziera się telefonami, telewizorami, komputerami do naszego życia. Nieśpieszność muzyki jest natychmiastowo kojąca, budzi spokój, pobudza wyobraźnię. Taka hipnotyczna aura spowija cały album.

Nowa płyta Mazolewskiego będzie dla jego fanów sporym zaskoczeniem. I to pod kilkoma względami. Muzyk odłożył na chwilę bas i sięgnął po gitarę. I odnalazł w niej całą gamę dźwięków, barw, raczej nieobecnych w jego dotychczasowych arcylicznych nagraniach. Ci, którzy pokochali butną duszę Mazolewskiego, tak jak i ci, których zachwyciła jego romantyczna natura, słuchając nowej płyty będą zaskoczeni. Zobaczą, usłyszą go w jego najbardziej bezbronnie wrażliwej, ale też silnie spokojnej odsłonie. Mazolewski szczery był zawsze, ale nigdy nie był tak intymny.


„Yūgen (幽玄)”, przy którego nagraniu towarzyszyli mu m.in. Joanna Duda, Krzysztof Kawałko, Hubert Zemler, Harry Waldowski, to kolejny rozdział w coraz większej i coraz bardziej imponującej muzycznej biografii Wojtka. Mimo, że to płyta tak różna, odmienna od pozostałych, to wpasowuje się naturalnie między jego inne dzieła - między „Chaos pełen idei”, „Polkę”, „piano forte brutto netto”.






Wszystko zaczęło się, gdy po latach znowu złapałem za gitarę. To był mój pierwszy instrument w życiu, na którym zacząłem grać mając kilka lat. Teraz nieoczekiwanie pojawiła się przestrzeń, w której naturalnie powróciłem do tego instrumentu. Jakiś czas temu podczas podroży do Kalifornii znalazłem starą gitarę z roku 1969 należącą do jazzowego gitarzysty, która chciała ze mną wrócić do domu, więc przywiozłem ją ze sobą. Okazało się, że gitara nadal jest dla mnie wehikułem czasu, talizmanem, lekarstwem które teleportuje mnie do magicznej krainy, gdzie wszystko jest możliwe. Gra na gitarze oraz użycie głosu to powrót do korzeni.

To sięgniecie po narzędzia, jakie pomagały mi wyrażać siebie, kiedy dopiero zaczynałem poznawać świat i muzykę. Jednocześnie w obecnym momencie mojego życia jest to bardzo dziewicze odkrywanie zupełnie nowych dla mnie możliwości, które czekały w pobliżu, na swój czas. Grałem po „nic”. Tak to nazywam, bo nie potrafię znaleźć innych słow. Okazało się, że robienie muzyki bez celu jest tym, co sprawia mi wielką przyjemność i podnosi mnie na duchu. To pozwoliło mi zachować tożsamość i otwarty, czysty umysł. Granie muzyki jest jak medytacja. Wynosi mnie na ponadosobisty poziom, dając poszerzoną perspektywę naszych możliwości i mocy.
Dźwięki przenoszą nas w przestrzenie i wymiary wykraczające daleko poza zwyczajne, codzienne myśli i koncepcje. Świat dźwięków i muzykę rozumiem jako coś pozytywnego i pełnego znaczenia.Album YUGEN to mój osobisty zachwyt nad wszechświatem i jego nieograniczonym potencjałem. Zachwyt nad naszymi możliwościami, które trudno wyrazić słowami.

Posłużyłem się muzyką, językiem duszy. Grając, czuję świat pięknym, urozmaiconym, pełnym różnorodnych form życia inspirującym miejscem, gdzie każdy może być szczęśliwy będąc sobą. 

Ten album rzuca też światło na drogę, jaką podążam. W jakimś sensie wyraża też, jak w tym czasie rozwijałem się jako człowiek. Dziś widzę, jak wiele rzeczy wraca do mnie regularnie w życiu i manifestuje się w nim co jakiś czas. Choć popełniłem wiele błędów, wszystkie one pomogły mi zrozumieć siebie i świat a przede wszystkim dotrzeć do tego miejsca i dzielić się tym doświadczeniem z innymi. Zatoczyłem wielkie koło. Miałem okazję poznać wspaniałych ludzi na całym świecie. I każde z tych spotkań wzbogaca mnie i moją muzykę.
Ten album rzuca też światło na drogę, jaką podążam. W jakimś sensie wyraża też, jak w tym czasie rozwijałem się jako człowiek. Dziś widzę, jak wiele rzeczy wraca do mnie regularnie w życiu i manifestuje się w nim co jakiś czas. Choć popełniłem wiele błędów, wszystkie one pomogły mi zrozumieć siebie i świat a przede wszystkim dotrzeć do tego miejsca i dzielić się tym doświadczeniem z innymi. Zatoczyłem wielkie koło. Miałem okazję poznać wspaniałych ludzi na całym świecie. I każde z tych spotkań wzbogaca mnie i moją muzykę. 

Dziękuję każdej z osób, którą było mi dane spotkać.Dziś wiem, czuję i lepiej rozumiem, jak to wszystko gra we mnie. Ta płyta jest wyrazem wdzięczności za wszystko, co mnie spotkało, na mojej drodze. Kiedy tylko otwieram drzwi i łamię barierę własnych ograniczeń, muzyka płynie i wyraża moją największą wdzięczność i miłość do Was wszystkich.

Niech Moc będzie z Wami.

Wojciech Mazolewski